Wrz
09

„Pamięć absolutna” to jeden z tych filmów, które na pewno oglądał każdy szanujący się wielbiciel Arnolda Schwarzeneggera. Trudno uwierzyć, ale obraz ten liczy sobie już prawie że dwadzieścia lat – a uściślając, osiemnaście. Ciężko go nazwać wybitnie ambitną produkcją, chociaż ogląda się ją całkiem przyjemnie. Jest z gatunku tych lekkich, bezstresowych i nie wymagających od widza specjalnego wysiłku intelektualnego. Arnold oczywiście z dumą pręży swoje imponujące bicepsy i pokazuje, jak pięknie potrafi prać wrogów po mordach i do nich strzelać. Na ekranie towarzyszą mu dwie piękne kobiety, z których jedną jest Sharon Stone. Najogólniej rzecz ujmując, w filmie chodzi o to, aby uratować planetę Mars, którą chcą wykończyć i wykorzystać dla swych niecnych celów bardzo źli i pazerni ludzie. Na szczęście dla Marsa jest jednak Arnold. Ma co prawda pewne problemy z pamięcią, ale i tak jest bardzo bohaterski. Do końca jednakże wcale nie wiadomo czy to jego sen, czy dzieje się to wszystko na jawie.