kwi
22

W zachowaniu innych osób względem nas drażni nas zwykle całe mnóstwo różnych rzeczy. Jedną z tych, za którymi zdecydowanie nie przepadamy są takie sytuacje, kiedy nie możemy oprzeć się wrażeniu, że ktoś myśli za nas. Wkurza nas, kiedy inni przypisują nam myśli, które wcale nie są naszego autorstwa, ale za to znakomicie pasują do tego, jakie poglądy na nasz temat pragną wyrobić sobie inni. Słów „nie myśl za mnie” często używamy przy okazji kłótni z bliskim nam człowiekiem, który jest święcie przekonany, że doskonale wie, co się kłębi w naszej głowie i wyciąga z tego tytułu pochopne wnioski. Ewentualnie zachowuje się tak przede wszystkim dlatego, aby nas zdenerwować jeszcze bardziej i kompletnie wytrącić z równowagi, ponieważ doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nie znosimy, gdy się myśli za nas. O ile sami czegoś takiego nie lubimy, o tyle też często usiłujemy myśleć za innych ludzi, ponieważ wydaje nam się, że doskonale przejrzeliśmy ich na wylot i czytamy z nich jak z otwartej książki.

kwi
21

Przed kilkudziesięcioma ładnymi laty Stefan Żeromski pisał o szklanych domach. Pojęcie szklanych domów można zinterpretować w dwojaki sposób. Po pierwsze chodzi tutaj o swoistego rodzaju, oryginalną konstrukcję. Konstrukcja taka nie jest byle domkiem, za tym sformułowaniem kryje się coś znacznie większego, i to dosłownie. Szklany dom to ogromny wieżowiec, może i nawet tak zwany drapacz chmur, ma wielkie okna i przeszklone ściany. Kiedyś, w czasach Żeromskiego, szklane domy wydawały się mrzonkami. A teraz? Teraz są czymś jak najbardziej realnym – po prostu, istnieją naprawdę. Szklany dom to również synonim jakiejś mrzonki. To symbol czegoś, co bardzo chcielibyśmy dostać, ale wydaje się to całkowicie niemożliwe. Szklane domy potrafią wyobrażać sobie ci, którzy mają odwagę nie tylko marzyć, ale i mają odwagę później te marzenia realizować. Szklane domy są tez synonimem czegoś nieosiągalnego właśnie – czegoś, co za jakiś czas może stanowić przyszłość. Każdy z nas wznosi takie szklane domy.

kwi
20

Domowe obowiązki to hasło, na które spora część z nas doznaje naprawdę szerokiej gamy przeróżnych reakcji – od straszliwych bólów głowy zaczynając, na alergicznych wysypkach kończąc. No cóż, nie lubimy domowych obowiązków – o wiele bardziej odpowiadałaby nam sytuacja, gdyby ktoś inny wykonał je za nas. Domowe obowiązki skupiają się oczywiście na trosce o dom. Sprzątamy, odkurzamy, zmywamy, ścieramy kurze, wynosimy śmieci, podlewamy kwiatki, robimy zakupy, gotujemy, czyścimy, pierzemy, prasujemy. Domowe obowiązki są czymś, co bez wątpienia pochłania ogromną ilość naszego spędzanego w domu czasu. Prawda jest jednak taka, że gdybyśmy nie zajmowali się wykonywaniem tychże obowiązków, to w dość szybkim czasie nasze mieszkanie przypominałoby śmietnik, a daty ważności na produktach żywnościowych śmiało będą nam przypominać o tym, czego nie powinniśmy jeść. Nie należy już chyba wspominać o tym, jak sami byśmy wyglądali oraz jak „znakomicie” byśmy się prezentowali w brudnych i wymiętych ubraniach.

kwi
16

Słowa ranią Nie ma absolutnie żadnej przesady w stwierdzeniu, że nic tak nie rani jak słowa. I nie ma znaczenia specjalnie większego, czy będzie to słowo mówione, czy też słowo pisane. Każde ma moc rażenia, nie darmo przecież funkcjonuje popularne powiedzonko, że ostrzem pióra można więcej zdziałać aniżeli ostrzem noża. Odpowiedni naładowane emocjonalnie słowa potrafią naprawdę bardzo mocno kogoś urazić, a nawet skrzywdzić. Ileż to razy każdemu z nas zdarzyło się w gniewie czy złości powiedzieć komuś coś naprawdę ostrego i nieprzyjemnego? Zazwyczaj później mocno tego żałujemy, ale to i tak po fakcie. Mówi się, że nawet tak zwany policzek nie boli tak, jak potrafią zaboleć słowa. Szczególną moc ranienia mają te słowa, które padają pod naszym adresem ze strony ludzi, których cenimy, szanujemy, których bardzo lubimy i kochamy. Nawet jednym przykrym słowem można komuś zrobić naprawdę porządny bałagan w myślach, który potem strasznie trudno posprzątać. Uważajmy zatem może nieco częściej na to, co mówimy.